Nerdblog.pl

Steve Ballmer na scenie ;)

Dodano: 03.07.2009

Chciałbym mieć takiego szefa ;)

Reklama w internecie, pozycjonowanie, gadżety reklamowe, długopisy, torby reklamowe

Dodano: 03.07.2009

Reklama Na Blogach Ten wpis jest artykułem sponsorowanym, jego autor otrzymał za niego wynagrodzenie

Kolejny sponsorowany wpis! Mam nadzieję, że nie zawalam waszych cennych czytników RSS reklamami, ale potrzebuję trochę dodatkowej gotówki i miło by było, żeby chociaż raz ten blog opłacił sam siebie ;)

Dzisiejszy wpis będzie dotyczył rozważania na takie tematy jak pozycjonowanie czy reklama w internecie. Zahaczę też o gadżety reklamowe takie jak długopisy reklamowe czy torby reklamowe. Niestety tym razem wpis nie będzie tak fajny jak poprzedni, ponieważ mam 45 minut na jego napisanie ;)

Jak wszystkim doskonale wiadomo, najpopularniejszym sposobem reklamowania swojego produktu ostatnimi czasy stała się reklama w internecie. Powstały odpowiednie serwisy do wymiany takimi reklamami, a także nowe formy reklamowania się takie jak wpisy komercyjne (takie jak ten ;)), sampling produktów, pozycjonowanie czy rozdawnictwo upominków taich jak gadżety reklamowe - długopisy reklamowe, parasole, breloczki czy torby reklamowe. O największej popularności tych pierwszych może świadczyć choćby fakt, że nawet Jogger swego czasu rozdawał (i nadal rozdaje) takie właśnie długopisy jako upominek dla użytkowników w trakcie zorganizowanych meetingów ;)

Moim zdaniem gadżety reklamowe to najbardziej sympatyczna forma reklamy. Pozwalają na nieinwazyjne zapoznanie się z produktem przy obupólnych korzyściach (ponad połowa długopisów, którymi piszę ma logo jakieś marki, która nie jest równocześnie marką producenta długopisu). Dzięki takiemu rozwiązaniu reklama jest mniej drażniąca niż wyrzucane po 10s ulotki, wielkie banery, huczące i grające animacje czy inne, mniej lub bardziej denerwujące jej formy. Dodatkową zaletą jest fakt, że dostajemy przedmiot, który naprawdę się nam przydaje, a nazwa marki gdzieś pozostaje przy tym w pamięci.

Wracając jeszcze do reklamy w internecie - pozycjonowanie stało się sztuką samą w sobie i nie będę nawet zaczynał o tym pisać, żeby nie wyjść na nieuka - jest już wystarczająco dużo początkujących "speców od marketingu", którzy po kilku przeczytanych tutorialach mienią się mistrzami pozycjonowania. Niestety często w takim przypadku stosuje się nielegalne techniki takie jak zasypywanie przeglądarek fałszywymi stronami przekierowującymi. Zaciemnia to wyniki wyszukiwania, jest denerwujące, a twórcę takiej "reklamy" mamy ochotę zatłuc klawiaturą. Chciałbym więc zwrócić uwagę ewentualnym reklamodawcom - nie tędy droga. Skupcie się lepiej na zachęceniu klienta do produktu niż chamskim świeceniem mu nim w oczy, ponieważ osobiście jeszcze nigdy nie kupiłem niczego w oparciu o banner reklamowy na stronie, reklamę w telewizji czy ulotkę reklamową.

Ostatnio brałem udział w ankiecie dotyczącej marketingu - przedstawiali nam reklamę nowej maszynki Gillette. Co ciekawe, nie zapamiętałem nawet jej nazwy po pięciokrotnym obejrzeniu tej reklamy w ciągu 15 minut. To chyba o czymś świadczy?

Problemy ze sprzętem

Dodano: 18.05.2009

Mój komputer zaczyna wskazywać pierwsze oznaki zużycia.

Zaczęło się od tego, że dysk zaczął zamulać. Rozpakowywanie plików czy przenoszenie ich między partycjami trwa teraz wieki. Być może to sprawka DMA. Możliwe, że to wina kernela. Nie wiem. Wiem tylko, że nie działa jak trzeba. Następny był GRUB. Dzisiaj przy starcie ładował się dobre kilkadziesiąt sekund (zazwyczaj działa 'od razu'). Już to mnie zaniepokoiło, ale myślałem, że to chwilowa czkawka. W trakcie pracy zauważyłem, że komputer niemiłosiernie przymula. Sprawdziłem i zdębiałem - Xorg chapał 100 i więcej procent (mam hyper-threading) mocy CPU. Sprawdziłem sensors i zauważyłem, że wyraźnie coś jest nie w porządku - temperatura procesora oscylowała w okolicach 70°C (zazwyczaj nie przekracza 55°C). Nic nie zmieniałem w ułożeniu kompa, nie ruszałem go ani nie grzebałem w nim, więc to raczej nie jest wpływ środowiskowy - podejrzewam uszkodzenie lub zwyczajne zużycie.

Z tego powodu będzie mnie czekała zmiana komputera. Ponieważ jednak najnormalniej w świecie mnie na to nie stać, gdyż nadal nie mogę znaleźć żadnej pracy (heej! ludziee! robię strony! kontakt do mnie macie!), postanowiłem wykorzystać mojego Asusa Eee PC do celów roboczych. Nie jestem jednak masochistą i planowałem do niego podpiąć mój 19" monitor i klawiaturę (Microsoft Natural Ergonomic Keyboard 4000). I tutaj mamy problem.

Od jakiegoś czasu z mojego słodkiego maleństwa korzysta bowiem moja mama. Do tej pory posiadała ona bowiem rozpadającego się blaszaka i - co znacznie gorsze - wielki, ceglasty monitor CRT, który szpecił pokój i leżał na głównym stole. Nie urządzało to nikogo z rodziny prez co wolałem pozbyć się czasowo mojego cudeńka. Trzeba kupić mamie płaski monitor, jakąś 15", żeby za dużo nie zawadzała, łatwo ją było schować i była ogólnie wygodna.

O właśnie, wie ktoś może, gdzie można dostać (a może ktoś ma na sprzedaż) płaski monitor za możliwie niskie pieniądze? Najlepiej bez wypaleń na "9%" ekranu (takie sprzedają na Allegro), nie musi być idealny, po prostu żeby był.

Jogger.pl - tak, to jednak ja

Dodano: 31.03.2009

Jak już powszechnie wiadomo po tygodniach spekulacji (mój oficjalny "coming out" odbył się wczoraj) jestem teraz jednym z developerów Joggera. Czy to dobrze czy źle - to jeszcze do rozstrzygnięcia.

Przede wszystkim chciałbym rozwiać obawy wszystkich osób, które nagle poczuły, że ich prywatność została w jakikolwiek sposób zagrożona - na moje własne życzenie mam dostęp jedynie do serwera developerskiego, na którym jest jedynie mój blog i mój użytkownik do testów. Nie mam fizycznego dostępu do żadnych waszych wpisów, ustawień czy innych tego typu rzeczy nie licząc opcji moderatora (blokowanie głównej, blokowanie 0 poziomu, tego typu drobiazgi). Nie planuję również takiego dostępu uzyskiwać - serwer dev ma tą zaletę, że jeśli coś zepsuję to nikt tego nie odczuje, a wszelkie "ficzery" mogę testować bez szkody dla reszty serwisu.

Druga sprawa - nie planuję wykorzystywać w żaden "prywatny" sposób moich uprawnień. Nie mam zamiaru się szarogęsić, nie będę też wchodził z butami w życie Joggera w żaden inny sposób niż dotychczas. Decyzje dotyczące przyszłości Jogga nadal podejmuje Sparrow, tak samo jak wszystko co dotyczy użytkowników - jestem tylko code monkey. Szczerze mówiąc mój oryginalny plan był taki, że incognito bym robił wszystkie ficzery, a Sparrow by się pod to podpisywał, ale się nie zgodził :P. Nie zależy mi na lansie - mam go aż za dużo.

Po trzecie - powtarzam poraz kolejny, ja tutaj tylko sprzątam. Na razie ogarniam ogólnie kod Joggera (kawał programistycznej roboty, możecie mi wierzyć) i staram się zrozumieć co gdzie i jak działa. Zajmie mi to raczej dużo czasu, bo serwis jest wewnętrznie dość rozbudowany (mimo wszystko kilka lat ma i trochę tutaj się kodu i fajnych rozwiązań narobiło). Nie wszystkie funkcjonalności będę też w stanie sam wprowadzić (nie mam np. dostępu do kodu bota). I tutaj rodzi się wielka prośba: nie zasypujcie mnie requestami, od tego jest bugger. Mam problem ze spamiętaniem próśb dotyczących małego projektu, a co dopiero Joggera.

Ostatnia sprawa - nie męczyłem Sparrowa o to "stanowisko", nie podlizywałem mu się ani nie zdobyłem go przekupstwem. Jestem dumny z powodu wyróżnienia i nie mam zamiaru tego zepsuć. Życzcie szczęścia :)

Battlestar Galactica - zakończenie

Dodano: 21.03.2009

Przed chwilą obejrzałem ostatni odcinek serialu znanego jako Battlestar Galactica. Serial ten jest wersją re-imagined - czymś w rodzaju remake, tyle że z zupełnie nową historią (całą, nie tylko trwającą w trakcie serialu) i zmienioną częścią postaci. Pierwsze dwa odcinki, tzw. miniseria to wprowadzenie, które jest moim zdaniem dość nudne. Później następuje średniej jakości pierwszy sezon, który rozkręca się na drugi, trzeci, a w końcu najbardziej epicki czwarty. Czwarty kończy się półtoragodzinnym "The Last Frakkin' Episode" (Ostatni Cholerny Odcinek), który miał być podsumowaniem całości. Jestem nim cholernie zawiedziony.

(...)