Nerdblog.pl - Dlaczego nie używam Ubuntu

Dlaczego nie używam Ubuntu

Dodano: 30.03.2011

Po ponad roku spokojnego i stabilnego korzystania z Debiana, postanowiłem zrobić generalne porządki. Przenoszenie systemu pomiędzy więcej niż jednym komputerem, częste eksperymenty i instalowanie - dezinstalowanie pakietów i inne tego typu operacje sprawiły, że moja instalacja zaczęła się zachowywać jak zdrowo dojechany samochód - jeszcze jeździ, ale coś mu stuka, lata, gdzieś rzęzi, a po drodze odpadł błotnik.

Postanowiłem dać szansę Fedorze, ale niestety kolejny raz pomimo najszczerszych chęci dystrybucja ta zawiodła moje oczekiwania (o tym będzie kiedyś osobny wpis), dlatego zacząłem się rozglądać za czymś nowym i błyszczącym. W tej chwili nadal szukam, choć zapewne albo znów wrócę do spokojnego, szarego, stabilnego i powolnego Debianowego światka, albo zamknę oczy, zagryzę zęby i zaryzykuję ponownie Archlinuksa, który nie jest ani stabilny, ani spokojny, a developerzy uważają, że każdy użytkownik jest developerem, hackerem, znawcą linuksa od poszewki i do tego ma czas na kompilowanie własnych paczek, pisanie od zera własnych konfiguracji (bo to takie Arch Way) i generalnie nie ma życia.

Ekhm, ekhm. Wracając. Na Blipie, na którym ostatnio bywam znacznie częściej niż na Joggerze z powodu traktowania tego pierwszego jak komunikatora z większą swobodą wymiany informacji, ktoś zapytał, dlaczego nie spróbuję Minta. Odparłem, że to to samo co Ubuntu, więc ten sam syfek, co z kolei pociągnęło pytania (dobra, kłamałem, pytania były przy innej okazji, a teraz mi się przypomniało i mam wenę) dlaczego właściwie uważam ubuntowate za zło. Oto i odpowiedź.

Defective by design

Ubuntu powstało z założenia jako dystrybucja dla wszelakich komputerowych analfabetów, idiotów i ludzi, którzy na widok terminala czują ciepły strumyczek moczu spływający spokojnie w nogawce do butów. Miało być cudownie, pięknie, tęcza, trawka, chmurki i motylki - żadnego korzystania z terminala, wszystko graficzne, jak najmniej konfiguracji...

Co wyszło? Jedna wielka lipa.

Po pierwsze - Ubuntu ma tendencję do sypania się (o czym później). Po drugie - nie wszystko da się zrobić graficznie, niektóre rzeczy nadal wymagają dłubania w konsoli. Po trzecie - w przypadku pojawienia się jakiegokolwiek problemu, słodka teoria się pier... i zamiast ładnego, wygodnego systemu mamy krzaczącego się potwora.

A miało być tak pięknie...

Większość "rozwiązań" na Ubuntowe problemy to ciąg gotowych poleceń, które (l)user ma przekopiować i wkleić w - uwaga - terminal (gasp!). Gdyby to jeszcze było jakoś opakowane w idiotoodporny skrypt, nie byłoby problemu, ale jakiekolwiek odchylenie od normy powoduje urocze jebudu.

Wspominałem już, że większość z tych poleceń każe korzystać z apt-geta, co przypomina wbijanie śruby w deskę młotkiem? Ano kiedyś wspominałem.

Podejście developerów

Mark Shuttleworth jest bucem. Nie chce mi się na ten temat dywagować, w komentarzach na pewno dostanę za to zdrowe cięgi, ale niestety takie odnoszę wrażenie po jego licznych wypowiedziach i posunięciach marketingowych. Na cudownym blogu Be The Signal, który znalazłem niedawno, istnieje długi i opleciony cytatami opis historii Ubuntu vs Reszta Świata (głównie GNOME3, czyli opisanie powstania Unity, co odwalają panowie z Canonical itd). Wydaje mi się, że ten blog we wpisach opisuje wszystko to, co chciałbym powiedzieć w tym punkcie, dlatego nie będę powielał treści.

Dla tych, którym się nie chce czytać krótki tl;dr - panowie z Canonical rżną pomysły od innych, wpieprzają się w cudze projekty, jeśli już wymyślają własny stuff to chcą go wepchnąć innym do gardła, a i wtedy gdy dłubią to na prywatnych repozytoriach i potem wciskają wielkie zwały kodu zamiast posegregowanych patchy. Niefajnie.

Niestabilne rozwiązania

Kolejna rzecz, która mnie cholernie, ale to cholernie denerwuje jeśli chodzi o Canonical i Ubuntu - wpychanie niestabilnych rozwiązań do wydawałoby się stabilnej dystrybucji. Ta dystrybucja ma długą historię takich zagrań, wymieniając choćby PulseAudio czy Compiz-Fusion.

Wydawało mi się, że to dystrybucja dla kretynów?

Tymczasem bardzo często problemy, z którymi borykają się użytkownicy polegają ni mniej ni więcej jak na wykorzystaniu nie do końca dopracowanej technologii w dystrybucji, która nie powinna tego oglądać w ogóle na oczy. Panie Marku, takich rzeczy spodziewałbym się po Gentoo czy Archlinuksie.

Tym gorzej jeśli przeczytamy reklamę dołączoną do opakowania, jakoby Ubuntu było cudownym lekiem na raka i świetnie sprawdzało się na komputerze twojej babci. Nie wiem jak wasze, ale moja babcia raczej nie poradzi sobie gdy jej odtwarzacz dźwięku zacznie się pluć, że daemon PulseAudio nie odpowiada itd. A czysta ALSA u mnie się świetnie sprawdza.

Co półroczne wydania i problemy z aktualizacjami

Kolejną bolączką tego distro są co półroczne wydania. Tego typu rozwiązanie na pewno ma swoich zwolenników (nie każdy chce zmieniać swoje przyzwyczajenia zbyt często), ale z mojej perspektywy to katastrofa. Przykładem może być choćby GIMP, którego nowa wersja wyszła miesiąc lub dwa po premierze Ubuntu (nie pamiętam, która to była wersja, chyba 2.26). Czekałem, czekałem, próbowałem zainstalować niestabilnego GIMP-a z wersji testowej systemu (co spowodowało 9000 konfliktów przy jakichkolwiek dalszych instalacjach, a i sam GIMP nie działał wtedy za dobrze), w końcu się poddałem, bo nowa wersja była mi potrzebna i sięgnąłem po Archa.

Ale OK, załóżmy, że pani Hela z mięsnego nie potrzebuje najnowszego oprogramowania, starczą jej security fiksy i aktualizacja co pół roku. System posiada co najmniej trzy sposoby aktualizacji, z czego jeden - przez update-manager - jest nawet idiotoodporny. Parę kliknięć myszą, wyjście na kawę i ciastko, wracamy i mamy zaktualizowany system. Prawda?

A lipa.

Za pierwszym razem wywaliły mi się chyba wszystkie programy. Jakieś konflikty z libkami, nawet nie pamiętam sprawy (to było 4 czy 5 lat temu). Potem przy następnej aktualizacji (tamten system wyczyściłem i zaorałem od nowa) wywaliły się Xy. Po prostu nie chciały wstać, a laikiem będąc siły nie miałem, więc kolejne zaoranie. Ale miarka się przebrała, gdy po kolejnej aktualizacji (znowu ze świeżej! instalacji na nową wersję) wywalił się kernel. Ot po prostu, chyba spanikował widząc co się dzieje.

Kolejny raz przekonujemy się, że Ubuntu nie jest dla ZU.

"Magia" Ubuntu

A teraz ostatnie coup de grace, za które część osób ukręci mi sznur. Ubuntu jest bowiem dystrybucją magiczną!

Jak bowiem inaczej wytłumaczyć sytuacje, gdy bez aktualizowania, na samym użytkowaniu i bez grzebania na partycji rootowskiej, programy nagle odmawiają posłuszeństwa? Ot tak po prostu, wywalają się na amen. Gdyby chodziło o jeden komputer, uznałbym wadliwy hardware za przyczynę, ale na trzech różnych wydało mi się to podejrzane.

Odwiedziłem swego czasu mojego kolegę, który miał zainstalowane Ubuntu z płytki ode mnie. Muzykę i filmy odpał w VLC, bo mplayer wywalał się z losowym błędem, a Amarok nawet się nie ładował, tylko migał. Zainstalowanie dodatkowego softu graniczyło z cudem, bo wszystko po prostu się sypało w oczach. Kolega nic nie dłubał, nie zna się. Magia!

Tak więc powyższe powody skłaniają mnie "za, a nawet przeciw" korzystaniu z dystrybucji pana Marka z Canonical. Jeśli komuś 'działa' - nie ma sprawy, wierzę. Jestem pewien, że są ludzie, którzy widzieli bezawaryjne Ubuntu, tak jak inni zarzekali się, że porwali ich obcy ;) Mi niestety dane tego doświadczyć nie było, a więcej razy parzyć mi się nie chce, więc darujcie polecanie i miłego używania ;)

40 komentarzy

legalnycyklista

Dodam a propos Minta - są LMDE (Mint Debian Edition) i Mint Xfce - oba bazują na testowym Debianie. I (OIDP) Mint ogólnie planuje się zdebianizować.

30.03.2011, 21:39

Dlatego lepiej kupić system Windows, płacisz trochę (chociaż sam kupiłem z laptopem, gdzie to dodatek rzędu paru złotych, w ogóle nie widać w cenie końcowej lapka), ale dostajesz świetny system działający out-of-box, Windows 7 jest nawet na tyle cwany, że praktycznie wszystkie urządzenia podpinane na USB, łącznie z drukarką instaluję samemu i nie trzeba się w nic bawić, a jeśli używamy wersji dołączonej do laptopa, to i sterowniki do innych urządzeń (nie-USB) mamy od razu pewne i działające.
Po co męczyć się z systemami które nie są przeznaczone do dekstopów na nich? Nigdy tego nie zrozumiem, zwłaszcza jeśli chodzi o tzw. ZU, pochwalić się kolegom, że jest się hakerem bo ma się Ubuntu? No chyba nie.

30.03.2011, 21:41

Nie wiem skąd to przekonanie, że ktoś Cię za tę notkę zje, skoro napisałeś czyste, nieokraszone choćby odrobiną subiektywnego spojrzenia fakty. ;)

Sam wspominam czasy kiedy próbowałem z Ubuntu oraz jego odmowę współpracy z moją kartą graficzną już na poziomie instalatora (oczywiście Debian, Slackware i jeszcze kilka innych dystrybucji obiekcji co do niej nie miało). Obecnie na obu moich komputerach mam Debiana Unstable i jest to według mnie najlepsze co powstało na desktopy - brak czegoś takiego jak wersja systemu jest dla mnie zbawieniem i dziwię się, że deweloperzy innych systemów nie idą w tę stronę. Mam to co chcę, bez zbędnej marketingowej papki Canonicala, hula to jak marzenie; nawet na Eee, które jest moim oficjalnym ośrodkiem eksperymentalnym. A Ubuntu? Pozostaje dla mnie jedynie synonimem "krzyżyka" po lewej stronie okna. ;)

I myślę, że im więcej osób uświadomi sobie, że Ubuntu to tak naprawdę nie Linux (bo Linux to stabilność, przynajmniej out-of-box, bo nawet najlepsze distro można doprowadzić do stanu nieużywalności), tym lepiej.

30.03.2011, 21:46


mehh

Jaki sprzęt? Jeśli jest zgodny (głownie karta graficzna) - bierz FreeBSD. Nic lepszego nie znajdziesz. Jeśli nie - bierz Gentoo, jako zapasowy wybór. Inne linuksy już tak mają - po prostu się sypią przy każdej większej aktualizacji (a debianowce nawet bez tego).

30.03.2011, 21:47

Też miałem kiedyś Ubuntu na desktopie i nie wspominam tego najlepiej, w zasadzie najgorsze były aktualizacje bo między nimi były okresy spokoju. Teraz używam Archa i jest w miarę spoko, awarii brak a jak coś się stanie przez aktualizacje to następny update to naprawia. Trochę jest na początku zabawy z konfiguracją ale potem nic tylko używać ;)
Ubuntu zostało na starym blaszaku co robi za serwer druku, samby i torrentów (oczywiście tych legalnych ;) ) ale aktualizacje wyłączone i nic innego nie jest na nim robione.

30.03.2011, 21:53

Czepiacie się :) Wszystko w swoim czasie. Ubuntu ma jeszcze wiele do zrobienia, ale biorąc pod uwagę tempo rozwoju brakuje 2-3 wydań i będzie baaardzo ciekawie ...

30.03.2011, 21:57

Cóż, niektórych lubią problemy. A w to że 'Kolega nic nie dłubał, nie zna się. Magia' to nie wierzę. Laicy albo się boją przyznać albo wręcz nie rozumieją o co się ich pyta.

30.03.2011, 22:48


Piotr Pyclik

Nie wiem w czym ci zawiniła, ale dawaj Fedorę. Używam teraz 15 z GNOME Shell, które jakkolwiek wymaga zmiany przyzwyczajeń, jest absolutnie genialne.

A na Ubuntu też się naciąłem. Moja ciocia jakiś rok temu kupiła laptopa, na którym zainstalowałem jej najpierw Fedorę. Wszystko było ok, ale coś mnie podkusiło, że zaproponować jej Ubuntu. Z jakiegoś powodu, działająca dotąd na Fedorze całkowicie stabilnie karta Wi-Fi, na Ubuntu po kilku minutach gubiła połączenie. Oczywiście, super że dało się wyklikać instalację sterownika do Broadcoma, ale szkoda że później z działaniem było już nie bardzo.

30.03.2011, 22:55

Większość "rozwiązań" na Ubuntowe problemy to ciąg gotowych poleceń, które (l)user ma przekopiować i wkleić w - uwaga - terminal (gasp!). […] Wspominałem już, że większość z tych poleceń każe korzystać z apt-geta, co przypomina wbijanie śruby w deskę młotkiem?

E tam, mi tam już kiedyś tłumaczono, że nikt nie każe korzystać z terminala, a wpisywanie poleceń w terminal jest po prostu „wygodniejsze”:

http://pawel-ciupak.jogger.pl/id/453755/#c1441750

Co do całego wpisu – zgadzam się w całej rozciągłości. Tylko większość tych problemów nie jest specyficznych jedynie dla łUbuntu, i pojawia się w wielu innych dystrybucjach :(.

30.03.2011, 23:39

SOA#1 (chociaż teraz z ciekawości siedzę na openSUSE), moja uczelnia też nie narzeka

30.03.2011, 23:48

TO ja może nt Ubuntu się nie wypowiadam? ;-) pisze to zadowolony user U.

31.03.2011, 00:05

Miałem odpisać Ci, że masz pecha w życiu, ale właśnie odkryłem ku swojemu zdziwieniu, że zegar na moim apletku stoi już chyba od dwóch, za przeproszeniem, dób.

31.03.2011, 00:31

Dużo pozytywnego feedbacku! To lubię :) To teraz od góry:

Po co męczyć się z systemami które nie są przeznaczone do dekstopów na nich?

Czyste przyzwyczajenie do innego zestawu narzędzi. Na tym kończymy temat Linux vs Windows ;)

Jaki sprzęt? Jeśli jest zgodny (głownie karta graficzna) - bierz FreeBSD. Nic lepszego nie znajdziesz. Jeśli nie - bierz Gentoo, jako zapasowy wybór. Inne linuksy już tak mają - po prostu się sypią przy każdej większej aktualizacji (a debianowce nawet bez tego).

Sam Debian mi idzie ładnie z aktualizacjami itd, teraz sobie czystkę zrobiłem, bo za dużo śmieci po zabawie z experimentalami itd ;)

FreeBSD odpada. Komputer potrzebuję niestety do pracy. Z tego samego powodu odpada też Gentoo, bo po prostu szkoda mi czasu.

Teraz używam Archa i jest w miarę spoko, awarii brak a jak coś się stanie przez aktualizacje to następny update to naprawia. Trochę jest na początku zabawy z konfiguracją ale potem nic tylko używać ;)

Arch bardzo, ale to bardzo drażnił mnie beznadziejnymi stockowymi configami. I tu nie chodzi o to, że "jest trochę zabawy". To bym przeżył, ale bez jaj - jeśli XMLowe configi do bodajże dbusa, które były wymagane do poprawnego działania Bluetootha były po prostu nieistniejące, a na pytanie o to na IRC-u dostałem odpowiedź "se napisz" to coś jest jednak nie tak ;)

Pomijając, że któryś w plików w /etc (chyba hosts) na świeżo instalowanym systemie ma ustawienia jednego z devów...

Cóż, niektórych lubią problemy. A w to że 'Kolega nic nie dłubał, nie zna się. Magia' to nie wierzę. Laicy albo się boją przyznać albo wręcz nie rozumieją o co się ich pyta.

Kolega jest laikiem w kwestiach linuksa. Nie jest idiotą. I nie, nie dłubał, zwłaszcza, że niektóre drobne awarie zdarzały się na moich oczach, tzn program nagle przestawał działać itd. U niego, u mnie, na laptopie siostry, na kompie matki, na komputerze innego kolegi... trochę za dużo tych 'przypadków' i 'niektórych lubią problemy' ;)

Nie wiem w czym ci zawiniła, ale dawaj Fedorę. Używam teraz 15 z GNOME Shell, które jakkolwiek wymaga zmiany przyzwyczajeń, jest absolutnie genialne.

Beznadziejny menadżer paczek - powolny jak diabli, przekeszowuje co chwilę bazę prawie tak źle jak Yast, brakuje dobrego rozwiązywania błędów w zależnościach, yumex nie ratuje sprawy, do tego sypliwy instalator live, wymuszanie ext4 itd.

F15 Alpha Test2 z kolei nie odpala w ogóle live (jest bug na bugzilli zgłoszony, ale chyba leży)

A że GNOME Shell jest genialne to wiem już od dawna, jestem wielkim entuzjastą GNOME3 (tak jak pewien mój kolega jest fanem KDE4 ;)) i używałem Shella jeszcze w wersji testowej na 2.30, tylko sypliwość mnie odstraszyła. Jeszcze tylko tydzień do oficjalnej premiery ^^

E tam, mi tam już kiedyś tłumaczono, że nikt nie każe korzystać z terminala, a wpisywanie poleceń w terminal jest po prostu „wygodniejsze”

Tak, pamiętam tamtą rozmowę i biję się w pierś ;) Chociaż faktycznie, polecenia w terminalu są wygodniejsze, ale dla PU, a nie dla szaraczka, który nie zna nawet podstaw typu cd czy ls.

Tylko większość tych problemów nie jest specyficznych jedynie dla łUbuntu, i pojawia się w wielu innych dystrybucjach :(.

Różnica polega na tym, że Ubuntu reklamuje się jako distro dla laików, a jest od niego kilometry. W sumie najmniej awaryjnym distro jakie do tej pory miałem był Debian, ale może to dlatego, że Fedory nie zdążyłem pomęczyć, bo mnie odstraszyła (j.w).

TO ja może nt Ubuntu się nie wypowiadam? ;-) pisze to zadowolony user U.

Widzisz, to jest taki problem - ja z Windowsa 98 też byłem zadowolony ;)

Miałem odpisać Ci, że masz pecha w życiu, ale właśnie odkryłem ku swojemu zdziwieniu, że zegar na moim apletku stoi już chyba od dwóch, za przeproszeniem, dób.

Oh irony ;)

31.03.2011, 00:50


mehh

FreeBSD odpada. Komputer potrzebuję niestety do pracy. Z tego samego powodu odpada też Gentoo, bo po prostu szkoda mi czasu.

A na używanie systemów które są kompletnie niestabilne i nie nadają się do poważnej pracy to czasu nie szkoda? Nie szkoda czasu na paniczne (bo terminy gonią!) robienie backupów gdy instalacja nowego glibc wysypała cały system i trzeba go postawić od nowa? Albo geniusz od debiana wrzucił zły firmware i usmażył kartę sieciową (dobrze pamiętam? A może to było wifi?).

Naprawdę, FreeBSD może być bardziej sensowne niż ci się wydaje. Jedyne dwa powody dla których linux może być lepszy od FreeBSD to 1) chcesz mieć hypervisora na Xen, wtedy najnowsze wersje zadziałają tylko na linuksie (dom0 that is, domU działają na wszystkim); 2) nvidia cuda która nie działa za bardzo na FreeBSD. Niby są eksperymenty z używaniem tej linuksowej pseudo-nakładki ale niezbyt to stabilne i nawet nie wiem czy działa w ogóle. Poza tym jest to system o niebo bardziej stabilny i oferujący zupełnie inną jakość pracy z systemem - jaile, jaile, jaile. Możesz sobie porobić dowolną ilość jaili do pracy nad różnymi branchami na przykład. Albo zrobić sobie osobny jail na składowisko repozytoriów, osobny jako demon http, osobny do bazy danych. I tak dalej.

Co do gentoo, wiesz czemu ludzie go używają? Dlatego że się nie sypie sam z siebie i ma dobre wsparcie i świeże paczki. Mityczna strata czasu na co?

31.03.2011, 03:37


Franek

Auto sypanie się Ubuntu istnieje, mi niedawno wysypał się. Komp został włączony na noc, rano hibernowałem go i zabrałem do pracy, po włączeniu iksy nie wstały xD Ubuntu używałem od wersji 6.06 (chyba) głównie z sentymentu i przyzwyczajenia, teraz lecę na Debianie Unstable i... zobaczymy co przyniesie przyszłość półki co nie narzekam :)

@D4rky kiedyś występowało u mnie takie ciągłe sypanie się Ubuntu, okazało się że zainstalowałem system z obrazu w którym nie zgadzały się sumy...

Inna sprawa, że droga rozwoju Ubuntu jest dziwna, dziwne ficzery (jak dla mnie) etc. Ale mają jakiś tam swój pomysł na distro. Może taki właśnie musi być Linux dla mas? Uj wie, ale wiem jedno, Linux daje swobodę wyboru dystrybucji, środowisk, managerów okien i czego tam chcesz. Nie podoba się? Używaj czegoś innego. Ta niewątpliwa zaleta systemów Opensource jest również jego wadą. Kiedy zacząłem używać Linuxa bardzo mnie zdziwiło to, że Linuxiarze nawzajem hajtują się. I tak Ubuntowcy hejtują Fedoraków, Genciarze Archowców, a Gnomeowcy Kadeaków. O_o Nie hejtuj, a używaj to co dla ciebie jest fajne ^^' Hejtuj Windziarzy i Jabłeczników ;)

BTW mój ojciec ma postawione Ubuntu od wersji 8.04 LTS później aktualizowane do najnowszego LTS. I jakoś działa, jakoś tzn wszystko działa i nie wysypał się nigdy. No raz miałem problem z programowym mikserem dźwięku, ale i wspomniane w arcie PulseAudio dało radę.

W całym wpisie nie podoba mi się jedna rzecz nazwanie Marka S. bucem. Pomijam fakt jak można nazwać kogoś w jednym akapicie bucem a w drugim panem. O_o Chodzi mi o to, że facet moim zdaniem odwala dobrą robotę. No może nie dobrą... ale przyczynił się do popularyzacji Linuxa. Co z pewnych względów jest dobre. Poza tym sponsoruje projekt za swoją kasę, bierze otwarty kod i przerabia go jak chce. Co w tym dziwnego, że robi to co mu się podoba?

@mehh mityczna strata czasu? Dla mnie to nie mit. Nie jestem super super obeznanym userem, czasem muszę poszukać jak coś zrobić szczególnie kiedy jest to nowe dla mnie, np w nowym distro. I co wtedy? Googlam, szykam, pytam, próbuje, testuje co czasem może pochłonąć czas w większych ilościach. W sumie lubię to, można powiedzieć że pasjonuję się ;) Ale nie zawszę można pozwolić sobie na grzebanie w systemie.

Bym zapomniał o pecet... Nie wiem czy zauważyłeś ale wpis jest o Linuxie więc pisanie tutaj o zajebistości Windows jest co najmniej dziwne. Tak samo jak dziwne jest używanie Windows. Myślałeś, że przekonasz tym komentarzem kogoś do Windows? :P

PS ale komentarz zapodałem... O_o mam nadzieję, że z sensem chociaż :DDDDDDDDD

31.03.2011, 05:42


Pangrys

Podpisuje się pod wszystkimi uwagami autora. Mnie jeszcze mierzi że wszelakiej maści trolle i dzieci Neo propagują wszędzie tego "potworka" jako remedium na wszystkie problemy tego świata :)
http://pangrys.pl/2008/09/sekta-czcicieli-ubuntu/

31.03.2011, 07:24

No tak. Ubuntu jest odpowiedzialne za wszystko, co złe w linuksach teraz.

31.03.2011, 09:56

Używam Ubuntu od bodaj wersji 5.x (wcześniej długo używałem Debiana). Przez większość czasu używałem wersji niestabilnych (zarówno Ubuntu jak i Debiana). Niestabilny Debian to prawie zero problemów. Niestabilne Ubuntu to sporo problemów - z tym że zawsze udawało mi się z nich wyjść i zawsze wiedziałem skąd się wzięły. Od pewnego czasu znudziła mi się jednak walka z różnymi problemami w niestabilnym Ubuntu i używam stabilnego. I faktycznie jest stabilne, jak na razie, od blisko pół roku użytkowania 0 problemów. Dlatego twierdzę że że niektórych problemy lubią ;)

Nie wierzę też użytkownikom ('użyszkodnikom' jak zwykł mawiać jeden mój kolega). Jak się ich zapyta, to nigdy nic nie robili, nic nie klikali, a trojany czy ogólny rozkład systemu to się 'samo zrobiło'. Dopiero jak przycisnąć do muru (ten sam kolega przyjął politykę że nic nie naprawia jak nie ma przyznania się do winy :) ), to się okazuje że jednak coś nadłubali.

Btw. jak ci jakiś program się wywala na oczach to polecam cat .xsession-errors

Nie rozumiem reż za bardzo narzekania na półroczny cykl wydawniczy. Większość dystrybucji używa jakiegoś cyklu wydawniczego, i no niestety, nawet jak nowy Gimp wyjdzie jeden dzień po wydaniu, to już do dystrybucji nie wejdzie, taka już jest natura tego cyklu wydawniczego. Z drugiej strony, pół roku to relatywnie niedużo.

31.03.2011, 10:10


Franek

@Pangrys ja zauważyłem, że jest sekta ale hejterów ubuntu

31.03.2011, 12:09

@PPyclik: aktualizowales z 14? Dziala to to stabilnie?
Probowalem sie zaktualizowac przy ostatniej instalacji i sie poddalem bo sie wywalalo na czymstam mocno, a nietstey systemu w domu uzywam do pracy wiec musi byc stabilny.

31.03.2011, 13:04


Piotr Pyclik

occulkot: niestety nie udało mi się zaktualizować z 14 z Preupgrade - błędy w zależnościach. Za to zainstalowałem sobie z liveCD 15 alpha i od tej pory aktualizuję normalnie. Przy pierwszej aktualizacji były drobne problemy z zależnościami, ale dotyczyły tylko dwóch paczek z niepotrzebnymi mi elementami NetworkManager, więc wystarczyło je wywalić i poszło.

31.03.2011, 13:13

@PP: pocieszajace ze nie tylko ja mialem problem ;) - sprobuje sobie postawic z tego livecd,moze zabangla. A jak ogolnie wrazenia z gnome-shell? Dziala to sprawniej niz na 14? Probowalem uzywac na laptopie ale potrafilo sie wykrzaczac bez podania przyczyny

31.03.2011, 13:20


Piotr Pyclik

GNOME Shell jest świetne. Przede wszystkim, to bardzo odważny projekt - łamie przyzwyczajenia, ale jednocześnie proponuje rozwiązania bardzo wygodne, do których szybko można się przyzwyczaić. Wystarczy mieć otwartą głowę i nie nastawiać się przeciwko zmianie tylko dlatego, że to zmiana. Zauważyłem, że więcej używam alt-tab, wreszcie używam wirtualnych pulpitów, szybciej przełączam się między oknami i pulpitami. Poza tym, zupełnie nie przejmuję się ilością jednocześnie otwartych okien, nie czuję potrzeby, by po zakończeniu używania programu go zamykać (więc tu przydają się te 4gb ramu). No i działa szybko, całkowicie płynnie na mojej śmiesznej pseudo-karcie graficznej Intel GM965 (w przeciwieństwie do KDE 4).

31.03.2011, 13:39

@PP: Jak polaczam prace na userfriendly pulpicie z wydajnoscia tiling wm-ow to moze wyjdzie z tego cos dobrego. Chwilowo uzywam na chacie gnome@compiz ale to tylko ze wzgledu na to ze tylko tutaj inni uzytkownicy nie maja problemu z odpalaniem aplikacji. W pracy juz uzywam awesome ;)

31.03.2011, 13:41

Swoja droga w temacie ubuntu na 2 tygodnie przed aktualna instalacja pouzywalem chwile ubuntu 10.10. Jak na system dla szarego uzytkownika to jest super. Software center jest genialne, zas ilosc dostepnego oprogramowania jest chyba tak duza jak na gentoo (oczywiscie po wrzuceniu PPA). Dodatkowa zaleta jest tez to ze aktualnie 80% aplikacji na linux ma domyslnie paczke dla ubuntu. Wada tego rozwiazania jest to ze programy powstaja z wykrozystaniem bibliotek ktore sa w rozwojowych wersjach ubuntu i sa niedostepne w innych dystrucjach (synapse z zaleznoscia dla libzeitgeist chociazby).

Ubuntu wywalilem z prostej przyczyny. Zdawalo mi sie ze interfejs odpowiada wolniej niz zwykl na fedorze - po postawieniu fedory i uruchomieniu konta na tym samym katalogu domowym co na ubuntu wyszlo ze mialem racje ;) - nie wiem na czym jest narzut, nie da sie tego latwo zmierzyc gyz to sa milisekundowe opoznienia w dzialaniu interfejsu. Ale po postawieniu fedory wszystko smiga jak powinno.

31.03.2011, 13:51


Piotr Pyclik

Compiza z GNOME Shell nie poużywasz, ale mi to akurat zupełnie nie przeszkadza, zawsze widziałem go raczej w kategoriach crapware. ;) W GS jakiś podstawowy tiling jest, może trochę się to rozwinie do 3.2. :)

31.03.2011, 13:53

@PP: Ale z compiza wykorzystuje tylko pare pluginow, min lepszy niz w metacity alt+tab oraz put do rozkladaia okienek przy duzym zageszczeniu. Prawdopodobnie mozna to nawet zrobic w standardowym metacity ale w compiz mam to od razu dostepne w konfiguracji - wygodniej. Jakas duza strata to to nie bedzie - jezeli tylko bedzie plynnie chodzic i nie bedzie mnie zmuszac do zbyt czestego lapania za mysz

31.03.2011, 14:01


D4rky

A na używanie systemów które są kompletnie niestabilne i nie nadają się do poważnej pracy to czasu nie szkoda?
(całości cytować nie będę)
Mityczna strata czasu na co?

Nie, dziękuję. Powiedziałem już, że FreeBSD nie nadaje się do moich potrzeb.
A strata czasu na kompilację i przykro mi, ale nie przekonasz mnie, że 'tego nie widać', 'prawie niezauważalne', 'no przecież możesz używać binarnych' itd. Nie posiadam mocnego komputera, żeby marnować jeszcze zasoby na gcc w tle.
Koniec tematu w tej kwestii.

Nie podoba się? Używaj czegoś innego.
Nie hejtuj, a używaj to co dla ciebie jest fajne ^^' Hejtuj Windziarzy i Jabłeczników ;)

Nie hejtuję żadnej grupy, po prostu wskazuję na - moim zdaniem - słabe strony tego systemu i problemy, z którymi się spotkałem. I tak, używam czego innego, przeczytaj ponownie pierwszy akapit wpisu, a zrozumiesz dlaczego powstał.

W całym wpisie nie podoba mi się jedna rzecz nazwanie Marka S. bucem. Pomijam fakt jak można nazwać kogoś w jednym akapicie bucem a w drugim panem. O_o Chodzi mi o to, że facet moim zdaniem odwala dobrą robotę.

Przeczytaj podlinkowane wpisy. Chodzi mi o jego charakter, to nie przeszkadza mówić mu per 'pan' (nie znam go osobiście)

Od pewnego czasu znudziła mi się jednak walka z różnymi problemami w niestabilnym Ubuntu i używam stabilnego. I faktycznie jest stabilne, jak na razie, od blisko pół roku użytkowania 0 problemów. Dlatego twierdzę że że niektórych problemy lubią ;)

W moim i innych osób, o których wspomniałem we wpisie przypadku, stabilne Ubuntu nie było stabilne. Może masz szczęście, a może po prostu tego co ja uznaję za problemy ty nie uznajesz, albo przymykasz na to oczy. Stąd nie widzę ;)

Nie wierzę też użytkownikom ('użyszkodnikom' jak zwykł mawiać jeden mój kolega). Jak się ich zapyta, to nigdy nic nie robili, nic nie klikali, a trojany czy ogólny rozkład systemu to się 'samo zrobiło'. Dopiero jak przycisnąć do muru (ten sam kolega przyjął politykę że nic nie naprawia jak nie ma przyznania się do winy :) ), to się okazuje że jednak coś nadłubali.

W takim razie jestem idiotą, który z zamkniętymi oczami używa systemu i naklikuje trojany w Ubuntu ;) Tak wynika z twojej wypowiedzi, bo ja również nic nie dłubałem, a zwykłe używanie systemu powodowało problemy. Tak, jestem pewien, że nic nie dłubałem.

Btw. jak ci jakiś program się wywala na oczach to polecam cat .xsession-errors

Wolę strace.

Nie rozumiem reż za bardzo narzekania na półroczny cykl wydawniczy. Większość dystrybucji używa jakiegoś cyklu wydawniczego, i no niestety, nawet jak nowy Gimp wyjdzie jeden dzień po wydaniu, to już do dystrybucji nie wejdzie, taka już jest natura tego cyklu wydawniczego. Z drugiej strony, pół roku to relatywnie niedużo.

Relatywnie niedużo? Pół roku to bardzo dużo czasu. Poza tym przeczytaj ponownie akapit poświęcony cyklowi wydawniczemu, to zrozumiesz narzekanie na półroczny cykl wydawniczy.

To, że większość dystrybucji używa cyklu wydawniczego nie oznacza, że jest to dobre. Większość ludzi w tym kraju chciała UE i PO, a teraz mamy cukier i benzynę po 5 zł.

Jak polaczam prace na userfriendly pulpicie z wydajnoscia tiling wm-ow to moze wyjdzie z tego cos dobrego.

Kwestia przyzwyczajenia. Na większym monitorze tiling WM trochę traci rację bytu, bo masz dość miejsca na wszystkie pierdoły i jeszcze ;) Trochę tu jest konflikt podejścia, bo Shell nie zakłada walenia maksymalnej ilości okienek na jeden pulpit, trochę to nie gra z ich podejściem "minimum rozpraszania podczas pracy".

31.03.2011, 16:13

@D4: przez wydajnosc rozumiem obsluge z klwiatury. W pracy nie uzywam myszy bo korzystam z kombinacji pentadactyl + awesomewm + emacs - i mysz mi nie jest do niczego potrzebna. Zaleta tilling WM jest automatyczne rozkladanie okien tak ze jedno drugiego nie zaslania - i podedytorem moge sobie blyskawiczenie otworzyc terminal ktory nie przesloni mi odpalonego wczesniej na calym ekranie emacs.

31.03.2011, 16:17

Używałem Ubuntu przez dwa lata i mogę się całkowicie zgodzić z tym tekstem. Teraz używam Maka ;)

31.03.2011, 17:39


rozie

Już pierwszy akapit wskazuje na PEBKAC - Debiana można zasyfić, ale można prosto (niemal automatycznie) wyczyścić. Ja na mocno "mieszanym" (pakiety z różnych repo, mieszanie stable z resztą itp., własne wersje pakietów itp.) Debianie przeżyłem 3 albo 4 upgrade'y stabilnych wersji. I miałbym go nadal, gdybym ostatnio nie skopał upgrade'u ( http://rozie.blox.pl/2010/12/Upgrade-Lenny-do-Squeeze-co-poszlo-zle.html ).

Za Ubuntu nie przepadam, ale paru kumpli w firmie ma i nic w połowie tak strasznego jak opisywane rzeczy się nie dzieje (wliczając dist-upgrade). Jasne, sam uważam, że Ubuntu stable ma stabilność zbliżoną do Debiana unstable, ale nie jest tak źle jak opisujesz. IMHO trochę FUD siejesz. Jeśli nie i faktycznie programy się tak sypią - podaj linka do zgłoszeń błędów, które Ty czy znajomi podesłaliście w sprawie tych wywałek.

31.03.2011, 18:02

Ja sam używam w domu zarówno Debiana w wydaniu unstable, jak i Ubuntu -- do tej pory stabilne wydania, a od niedawna alfę 11.04. Jedno i drugie distro z lenistwa. W obu przypadkach, jeżeli pojawiają się jakieś problemy (tak, pojawiają się) to ich rozwiązanie nie zajmuje zbyt wiele czasu.

Nie będę się kłócić, co komu działa, a co nie działa. U mnie działa zarówno w domu, jak i w pracy. Tego właśnie oczekuję. Na siłę nikomu tego nie będę wciskać -- adminem nie jestem, a i do bycia ewangelistą nie mam aspiracji ;]

Natomiast jest kilka punktów z którymi mogę się zgodzić. Podpisuję się pod fragmentami "Podejście developerów" oraz "Niestabilne rozwiązania". Ktoś po drodze zapomniał o idei, która przyświecała powstaniu tego distro.

PS. Mi obecne środowisko z Ubuntu na pokładzie przeżyło już jakieś 2 lata. Cztery lub pięć kolejnych aktualizacji ;]

31.03.2011, 19:19

A ja właśnie zainstalowałem na iMac'u Ubuntu 10.10, bo mnie MacOSX swoją wydajnością do grobu chciał wpędzić. Teraz ładnie śmiga. Pozostaje mi zatem czekać teraz na autodestrukcję U. Jedyny problem jaki widzę to kłopoty z uruchomieniem wyjścia audio na external speakers.

01.04.2011, 10:45


BeaPureMaN

Zastanawiam się co skłoniło Cię do sugerowania, że użytkownicy Ubuntu to ludzie, którzy należą do "...komputerowych analfabetów, idiotów i ludzi, którzy na widok terminala czują ciepły strumyczek moczu spływający spokojnie w nogawce do butów...". Ja używam Ubuntu, czy według Ciebie jestem idiotą?

01.04.2011, 21:36

ja ten wpis traktuję lajtowo, co nie zmienia faktu, ze w wielu kwestiach się zgadzam z autorem. ja wybrałem ubuntu po to, by poznać linuksa od dobrej strony. Wcześniej miałem zetknięcie z konsolą na uczelni i to mnie bardzo przerażało. No i to, że nie miałem szybkich łączy (iplus) ale jakoś dawałem radę.. teraz coraz częściej myślę o debianie ale to chyba postawię na moim blaszaku bo lapek nie jest przedmiotem eksperymentu - musi działać.

Szkoda, że użytkowników ubuntu traktuje się tak, jak debili na forum. z Obrzydzeniem, jak trędowatych. niestety.

02.04.2011, 13:14


legalnycyklista

Stety niestety popularność i prostota (przynajmniej pierwsze wrażenie) instalacji oraz obsługi powodują, że ubuntu jest popularne i u wyżej wspomnianych "analfabetów, idiotów, [...]". Nie każdy użytkownik ubuntu nim jest - ale to ono jest największym ich skupiskiem. I stąd wynika wstępne uprzedzenie i traktowanie jak trędowatych. Bo po co odpisywać komuś, kto - co dość prawdopodobne - nie planuje/potrafi wykorzystać mózgownicy do przetworzenia przedstawionej treści?

Czekam na dopracowanego Minta Xfce. Jeśli ktoś mnie poprosi o poradę to będę polecał coś, co ma ręce i nogi, a moje debianowe przyzwyczajenia nie będą stały na drodze.

02.04.2011, 18:18


at

@Bobiko, tu chodzi o to, że Ubuntu krytykuje/wyśmiewa się po to aby pokazać jako to ja "geek" jestem, patrzcie na mnie!

09.04.2011, 22:44


ara9al

Co do Ubuntu 11.10 jest nie stabilne i mało ogarnięte, jest wiele pozytywnych zmiana ale niestety Unity kiepsko pracuje i pominę fakt że Ubuntu jest dla lewych którzy boją się Debiana.

Ubuntu: starożytne afrykańskie słowo oznaczające "nie umiem skonfigurować Debiana"

Niestety nie każdy lubi się bawić w konsoli ale warto zobaczyć Fedorę 15/16 LM'a czy PCLinuxOS :D
Ale ze środowiskiem KDE nie polecam za bardzo przypominają "GÓWNO" czyli Windows'a.

24.01.2012, 03:21


Maniek

Ubuntu (przynajmniej 10.10) jest bardzo fajnym desktopowym, stabilnym systemem do takich zastosowań jak OpenOffice, VLC, przeglądanie internetu. Idealna opcja w firmie, która chce zaoszczędzić na systemach M$. Po co sekretarka ma mieć Windowsa+komercyjny pakiet MS Office???

Do tego szybkość w porówananiu do M$: nie ma czegoś takiego jak włączające się programy i kursor-klepsydra przez 5 minut po włączeniu systemu.

Prawdziwym konkurentem Ubuntu jest Windows Xp a nie inne linuxy. Porównanie Gentoo do Ubuntu to jak porównanie tunningowanej Corvetty do Aveo. Oba Chevrolety, tylko twoja ciocia nie będzie przecież jechać Corvettą do warzywniaka :D

22.02.2012, 15:06

Przede wszystkim Microsoft, a nie M$. Zakładam, że wszyscy tu obecni mamy skończone 15 lat.

Prawdziwym konkurentem Ubuntu jest Windows Xp a nie inne linuxy.

Czyli porównujemy 11 letni system operacyjny, któremu chyba już nawet skończył się okres wsparcia przez producenta z rzekomo nowoczesnym systemem linuksowym? Trochę kiepsko to świadczy o Ubuntu.

Z innych rzeczy:

Po co sekretarka ma mieć Windowsa+komercyjny pakiet MS Office???

Dla zachowania zgodności formatu dokumentów stosowanych jako pewnego rodzaju standard w określonych środowiskach. Tak, przykro mi, FWiOO może sobie trąbić o otwartych desktopach, ale nadal pewne dokumenty w firmach przesyła się w .DOCu, .PPT i innych tego typu. LibreOffice / OpenOffice pomimo starań twórców nadal nie wspiera w 100% zamkniętych formatów Office'a, a bez tego ani rusz i żadne zaklinanie rzeczywistości czy "uświadamianie" ludzi niestety nie pomoże.

Do tego szybkość w porówananiu do M$: nie ma czegoś takiego jak włączające się programy i kursor-klepsydra przez 5 minut po włączeniu systemu.

Akurat Ubuntu jest dość kobylastym systemem, biorąc pod uwagę, że domyślnie włącza rzeczy takie jak obsługa Bluetooth (na desktopie?), CUPS (na laptopie?) itd. Ponadto Unity jest często kapryśne i bywa niestabilne, a nic tak nie denerwuje użytkownika jak konieczność restartowania systemu / X11, bo mu się nakładka graficzna wykrzaczyła gdy pracował nad ważnym dokumentem lub pisał komentarz na blogu ;)

Porównanie Gentoo do Ubuntu to jak porównanie tunningowanej Corvetty do Aveo.

Jedyne zastosowane w tekście porównanie do Gentoo było w kontekście problemów, a nie zalet, więc przestrzeliłeś kompletnie.

22.02.2012, 15:17

Podczas komentowania pamiętaj o zachowaniu zasad interpunkcji i ortografii.

Przed dodaniem swojego komentarza przeczytaj dyskusję znajdującą się powyżej. Być może ktoś już napisał to co chcesz powiedzieć lub zostało to wyjaśnione - zadawanie tych samych pytań lub krytykowanie już wyjaśnionych rzeczy jest w złym smaku i niszczy kulturę dyskusji.

Komentarze mają włączony Markdown