Nerdblog.pl - Garść porad dla osób pracujących w domu

Reklama na blogach - Blogvertising.pl

Garść porad dla osób pracujących w domu

Dodano: 08.11.2009

Wpis ten dedykuję przede wszystkim osobom, które dopiero zaczynają szeroko pojęty freelancing, a nie starym wyjadaczom, dla których to o czym piszę będzie oczywiste. Więcej na ten temat znajdziecie również na blogu Marcina Kosedowskiego.

Pracuj w określonych godzinach

Być może dużo osób potrafi usiąść o dowolnej porze i zatopić się w wirze pracy, ale ja nie. Bardzo często zdarzało się, że gdy miałem już usiąść do roboty, stwierdzałem, że jestem zmęczony, nie mam ochoty, albo jest coś ciekawszego - pełna prokrastynacja w akcji

Najprościej jest temu zaradzić ustalając określone godziny pracy i przyzwyczajając się do nich. Na przykład ustalamy sobie: usiądę sobie do pracy o 10, zejdę o 18 i tak robimy. Nie pracujemy od 10:15, "bo jeszcze kawka i papierosek", ani nie kończymy o 2 w nocy "bo mi się dobrze siedziało", bo następnego dnia będziemy niewyspani, rozdrażnieni i nieproduktywni. A skoro już o tym mowa:

Wysypiaj się cholero!

Panowie z 37signals ujęli to dobrze - brak snu nie jest powodem do dumy i mówię to jako zapalony kofeinowiec

Zdarzały mi się już ekstremalne sytuacje gdy przez trzy dni pod rząd pracowałem od 9 do 6 (imówimy tutaj o godzinach porannych), ale te trzy dni odsypiałem potem przez dwa tygodnie. Jednorazowy performance boost w postaci nieprzespanej nocy zawsze potem wychodzi, a jeśli mamy pisać jakiś projekt, którego przez jedną noc nie skończymy to jest to najgorsze z możliwych rozwiązanie. Następnego dnia człowiek często jest wypruty z sił i musi wspomagać się dużymi dawkami kofeiny, co z kolei zabija kreatywność.

Dla nieprzespanych nocy jest tylko jedna dyspensa - jeśli projekt, który robimy możemy skończyć tego samego dnia, a potem mamy jakiś okres wolnego. Przykładowo jeśli w piątek dokończymy projekt o 4 nad ranem, ale potem przez sobotę i niedzielę nie tykamy się pracy. Inne sytuacje: deadline, dobrze mi się pisało itd. nie są wytłumaczeniem. O właśnie, deadline:

Dziel pracę na mniejsze części

Może to się wydawać śmieszne, ale stawiaj sobie małe cele na każdy dzień, np. dzisiaj zrobię obsługę użytkowników, albo dziś dokończę frontend. Nie zaczynaj pisać wszystkiego po trochu, bo się zajedziesz, a oprócz tego dojdzie do sytuacji, gdy nie będzie wiadomo co właściwie zrobić najpierw. Poza tym jeśli będziesz myśleć w kategorii mam zlecenie do zrobienia, to 3/4 czasu spędzisz opieprzając się, a 1/4 zapieprzając jak głupi, żeby nadrobić terminy - nie mów, że nie, już ja znam te historie ;).

Dzielenie czasu na mniejsze fragmenty pozwala skupić się na tym co ważne i rozdzielić pracę na pełen okres czasu, a nie na ostatnie 5 minut przed deadlinem.

Ubierz się odpowiednio

Może to wydawać się dziwne, ale ubiór w pracy również ma znaczenie. Jeśli będziemy siedzieć jedynie w bieliźnie to i podejście do pracy będzie olewackie. Najlepiej ubrać się w coś wygodnego, ale stonowanego, nawet jeśli siedzmy w domu i nikogo nie ma. Nie można się rozpraszać nad własnym wyglądem, cokolwiek by to nie oznaczało w tym przypadku. Poza tym dobre jeansy i koszulka czy bluza uchronią nas (chociaż niestety nie siebie) jeśli wyleje nam się jakiś napój (i lepiej, żeby to był zimny Sprite niż gorąca kawa - szybciej zmienia się ubranie niż się kąpie ;)

Przygotuj stanowisko pracy

To może wydawać się oczywiste i w ogóle, ale i tak o tym wspomnę - nigdy, przenigdy nie pracuj z laptopem w łóżku. Łóżko = nie. Jest cieplutkie, mięciutkie, wygodniutkie i cudownie nieproduktywne. Fakt, że piszę tą notkę w łóżku jest najlepszym na to dowodem, bo miałem iść się wykąpać i zacząć pracować.

Przede wszystkim najważniejsze jest krzesło. Nie słuchaj purystów i porządnisiów mówiących, że najpierw trzeba posprzątać bałagan - i tak gapisz się w monitor 95% czasu, a potem wychodzisz z pokoju na toaletę, kawę czy papierosa. Wygodne, miękkie krzesło, po którym nie będą boleć cię wszędzie plecy. Może to być też fotel, w końcu pracujesz w domu, grunt, żeby było ci wygodnie. A skoro o wygodzie mowa, to dość kontrowersyjnie:

Chrzań laptopa

Tutaj będzie ciężko. Wszyscy mają swoje ukochane HP-ki, Asusy, Acery czy Macbooki. Przecież one są strasznie wygodne, mobilne, wszędzie można pracować, można go położyć na kanapie i usiąść na fotelu, prawda?

Błąd. Klawiatura w pracy powinna być wygodna i ergonomiczna. W laptopach jest to nierealne, bo trzeba ją jakoś upchnąć na prostokącie na płaskiej powierzchni. Palce bolą, touchpad drażni, gdy zahaczymy o niego palcami, a już w ogóle próba robienia czegoś poza przesuwaniem okienek touchpadem jest z góry skazana na klęskę.

Jeśli już musisz korzystać z laptopa, zainwestuj w osobną dobrą klawiaturę, wygodną, najlepiej wieloprzyciskową mysz i monitor, co najmniej 24". Nawiasem mówiąc - kto kupuje laptopa z błyszczącą matrycą i oczekuje od niego mobilnej pracy? Wychodząc na zewnątrz na takim sprzęcie nic potem nie widać, tylko refleksy światła.

Rób sobie przerwy w pracy

Niektórym osobom może się wydawać, że jak już wpadną w coding rage to koniec - nie mogą być oderwane, bo już nie wrócą do pracy. To nie jest prawda. Przerwy są konieczne, żeby zachować zdrowie umysłu i odpocząć od kodu. Wstań na chwilę. Rozprostuj kości, odchyl się do tyłu i posłuchaj jak ci kręgosłup pracuje. Idź do kuchni, zaparz wodę, zrób sobie dobrej herbaty (żeby odpocząć od kofeiny i nie dostać wrzodów żołądka), w trakcie gotowania idź do łazienki albo zrób sobie kanapkę. Daj odpocząć umysłowi, a po powrocie zauważysz zwiększenie obrotów. Czasami podczas takiej przerwy można świetnie uporządkować sobie umysł i znaleźć rozwiązanie problemów, które podczas siedzenia przy komputerze wydawały się trudne.

Wyłącz komunikator

Czasami IM jest potrzebny do pracy, bo musimy komunikować się z współpracownikami, prawda? Prawda?

Nie. Jeśli jest to Jabber czy GG, wyłącz w cholerę i przestaw się na Skype. Nie rozmawiaj z więcej niż jedną osobą równocześnie. Nie czytaj przy tym wpisów z bota Joggerowego czy RSS, nie przeglądaj blipnięć, nie umawiaj się z kolegą na piwo. To rozprasza. A już najbardziej rozprasza gdy podczas sesji kodzenia gdy palce same latają na klawiaturze, nagle wyskakuje ci wkurzające okienko z kompletnie niezwiązanym pytaniem od kolegi, a już w ogóle gdy jest to pytanie z serii "Pierwsza Strona Z Google". To potrafi zabić nawet najlepszy kod.

Jeśli wydaje ci się, że bez takiego szumu nie dasz sobie rady, pójdź na kompromis i włącz IRCa. Tam twoje zdanie nie jest kluczowe i możesz w każdej chwili w ramach odpoczynku przejrzeć o czym jest mowa i wtrącić parę słówek. Jeśli siedzisz na dobrym kanale to możesz przy okazji zadać kilka pytań dotyczących twojego kodu i uzyskać satysfakcjonujące odpowiedzi. Z drugiej strony nie przesadzaj z tym siedzeniem, bo znów zabijesz produktywność. Najważniejsza jest równowaga.

Edit: Ostatnia dobra rada - czyść klawiaturę. Inaczej będziesz robić literówki takie jak ja przed chwilą w tytule (co widać w adresie)

O wiele więcej dobrych rad na temat pracy w freelancingu lub małej firmie znajdziecie w gorąco polecanej przeze mnie książce autorstwa wcześniej już wspomnianych panów z 37signals — Getting Real. Dostępna jest za darmo w formie HTMLowej lub odpłatnie jako PDF lub prawdziwa książka.

48 komentarzy

Reklamy: sklep komputerowy ,

08.11.2009, 14:36

08.11.2009, 21:45


Mateusz Kozak

Sama prawda, mogę potwierdzić wszystkie z Twoich tez, właśnie jako człowiek pracujący w domu ;)

08.11.2009, 10:35

Cała prawda i tylko prawda.

Od jakiegoś czasu próbuję dostosować swoje stanowisko pracy do punktu pt. "Chrzań laptopa", ale na razie brakuje kasiorki :(

08.11.2009, 10:43


Mateusz Kozak

Co do punktu chrzań laptopa - nawet same podłączenie klawiatury dużo daje, te laptopowe są cholernie nieergonomiczne. Z tego powodu programuję na 6 letnim desktopie, ale przynajmniej jest wygodnie.

08.11.2009, 10:44

Ja mam moją klawiaturę Microsoftu i mysz za 40 zł z 7 przyciskami (z czego dwa to back i next dla przeglądarek), a do tego 19" monitor (ale nie jedna z tych śmiesznie małych panoram, porządne 5:4 z rozdzielczością 1280x1024), a i tak za każdym razem jak podpinam to różnica w prędkości i wygodzie pracy jest ogromna :)

08.11.2009, 10:49

o - żyjesz...;)

08.11.2009, 10:57


Radek

Dobry wpis. W mojej freelancerce przeszkadzało mi tylko jedno-nie ustalona ilość godzin pracy dziennie. Jeśli to da się kontrolować-na przykład work od 9ej do 14 codziennie to wszystko idzie jak z płatka :)

08.11.2009, 10:59

5:4
chyba 4:3
a panoramy FTW, i nie rozumiem ich przeciwników

08.11.2009, 11:06

Podpisuję się pod tym! Z łóżka, z laptopa i z obok mruczącego kota i kubeczka dobrej kawusi!
Mając jutro egzamin z analizy i niedokończony projekt....

08.11.2009, 11:07

Większość z powyższych według mnie można z prowadzić do jednego:
„Nie pracuj w domu.”
Nie, nie proponuję zamiany freelancingu na etat. Po prostu uważam, że warto wynająć sobie biuro i tam mieć swoje miejsce do pracy. Odpadają problemy kuszącego łóżka, prywatnych rzeczy na „służbowym” kompie itd. A jak ktoś np. ma w domu małe dziecko, to już w ogóle…

A całkiem nie zgadzam się z punktem dotyczącym komunikatorów. Przynajmniej dla mnie komunikacja głosowa jest niszczycielem produktywności. A Skype to już unikam szczególnie (dobra, paranoikiem jestem… ale moi zagraniczni klienci też byli w szoku, gdy usłyszeli, że u nas się tego do pracy używa). Jabbera można ignorować, gdy się jest zajętym czymś innym. Informacje od współpracowników ładnie się zbierają i gdy przyjdzie czas można zrobić copy&paste, czy odpowiedzieć.
W biurze mam z osiem telefonów, ale wszelkie sprawy z współpracownikami załatwiam przez Jabbera. Wyjątkiem są sytuacje awaryjne, które i tak często sprowadzają się do „ok, za 5 minut będę przed kompem, zerknę co jest i pogadamy na Jabberze).

Co do przerw to zgoda. Inaczej albo wpadnie się we „flow”, po którym człowiek będzie całkiem wypluty i niezdatny do użytku przez parę dni, albo będzie się „pracować” zamiast pracować. „Dobra, poprawie wcięcia w kodzie, to też jest potrzebne (gdy nie jest)…” i też się zmęczy, nie robiąc nic produktywnego. No i łatwo sobie kręgosłup zniszczyć siedząc na krześle 8-12 godzin jednym ciągiem.
Przerwę dobrze wykorzystać na zjedzenie czegoś porządnego np. owoców i czegoś konkretnego.

08.11.2009, 11:18

pecet - 4:3 to 1280x960, 5:4 to inny standard. Tak samo jest 16:9 i 16:10 :)
Jajcuś - mnie w przypadku Jabbera nieco denerwuje migająca lub statyczna ikonka oznaczająca 'są nowe wiadomości'. Wystarczy, że podświadomie spojrzę w tym kierunku i muszę je sprawdzić, albo nie jestem w stanie się skupić. Taka mała mania, której nie mogę opanować, więc wyłączam IMy ;) Znacznie wygodniejszy do pracy w grupie jest IRC, współpracownicy nie mają problemu, a z klientami i tak piszę głównie przez mail lub dzwonię.
Wynajęcie biura to koszta, koszta, koszta, które na początku pracy się zawsze stara zminimalizować ;) Jak już się założy firmę lub dostanie stałą pracę na zlecenie (jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało) to faktycznie, jest sens, w innym wypadku jest to dość ryzykowne przedsięwzięcie.
A z owocami się zgadzam. Dobry jest też jogurt, a już w ogóle coś na ciepło (tylko nie zupka chińska, bo za 10 lat wątroba pójdzie na emeryturę) :)

08.11.2009, 11:34


reod

Akurat herbata też zawiera kofeinę, a szczególnie yerba i biała - to, że mówi się na to teina nie ma znaczenia.

08.11.2009, 12:02


bstankowski

Praca w określonych godzinach - stara dobra rada, ale czasami nierealna do realizacji jak jest za dużo roboty. Ja np teraz mam stałe określone godziny - 8.00 - 19.00/20.00 a potem jeszcze z godzina lub dwie w okolicach północy.

Wysypianie się - trochę zależy od punktu pierwszego, ale naprawdę, jak człowiek budzi się bardzo niewyspany to pierwsze godziny dnia i tak są zmarnowane.

Stanowisko pracy - dobre, wygodne krzesło to podstawa (na tym nie warto oszczędzać), ale musi też być odpowiednie do używanego biurka, co niestety w tej chwili u mnie nie ma miejsca. ;)

Przerwy w pracy - koniecznie. Od niedawna ustawiam sobie Minutes i co godzinę robię przerwę. Faktycznie czasami wytarczy wyjść do kuchni, żeby nowy pomysł lub rozwiązanie problemu wpadło do głowy.

Komunikatory - Też wolę wyłączyć i mieć spokój. Zostawiam tylko pocztę. Większość wiadomości na IM to sprawy niezwiązane z pracą, a mailem 90% to kwestie zawodowe.

A Getting Real to kapitalna książka, świetnie się czyta i opisywane podejście do tworzenia bardzo mi się podoba.

08.11.2009, 12:14

Wszystko ok, ale nie mogę się zgodzić z jednym punktem - co do braku konieczności sprzątnięcia biurka.

Dla mnie przeznaczenie tych 10min na ogarnięcie biurka pozwala później na spokojną pracę przez długie godziny, w przeciwnym przypadku ciągle się denerwuje, że jest syf...

08.11.2009, 13:00

Amen.

08.11.2009, 13:03

zgryw - u mnie ogarnięcie biurka zajmuje długie godziny,a potem 10 minut mogę popracować i znowu jest syf. Jakoś porządek się mnie nie trzyma, niestety.

08.11.2009, 13:04

Lubię kolekcjonować takie wpisy. Przydają się potem.

Gracias :)

08.11.2009, 13:25

Pełna profeska :)

08.11.2009, 13:54

Akurat rano pisałem tekst na podobny temat do Internet Makera, więc dodam jeszcze parę punktów:
1. Zajmij się czymś innym
Nie możesz pracować? To nie pracuj! Nie ma sensu przez godzinę wpatrywać się w ekran, żeby napisać linijkę kodu/ akapit tekstu.
Obejrzyj film, idź do parku albo na zakupy. Zrób obiad. Po odpoczynku w ciągu godziny zrobisz 20 razy więcej niż jeśli jesteś zmęczony.

  1. Pracuj w jednym miejscu
    Znajdź dobre miejsce do pracy. Park, kawiarnia, taras, pokój? Nie będziesz marnować czasu na całodzienne snucie się po okolicy i szukanie miejsca w którym teraz możesz usiąść. Ale...
    ...od czasu do czasu zmień je całkowicie. Ja na przykład obwiesiłem ostatnio całą ścianę za monitorem kolorowymi i bardzo inspirującymi grafikami. Pomogło.

  2. Olej bałagan
    ...i miauczącego kota, kosiarkę za oknem, czytnik RSS-ów i wszystko inne, co nie jest związane z pracą. Brudne biurko w niczym nie przeszkadza (chyba, że masz manię czystości i będziesz cały dzień je porządkował), a po jego sprzątnięciu stwierdzisz, że warto jeszcze odkurzyć. W kuchni też. I w salonie. I posegregować książki wg koloru okładki...

  3. Nie zajmuj się pierdołami
    Nie marnuj czasu na wymyślenie nazwy zmiennej, której i tak nie wykorzystasz nigdzie poza krótką metodą. Nie zastanawiaj się, czy wykadrować zdjęcie o jeden piksel w lewo czy w prawo. I tak nikt nie zauważy różnicy, a cenny czas ucieka. I spada twoja stawka godzinowa niebezpiecznie zbliżając się do etatowców.

  4. Nie bierz zleceń
    Ostatnio przekonałem się, że brakuje mi luzu sprzed powiedzmy roku. Mam obecnie grafik rozpisany gdzieś do stycznia 2010 i wygląda to średnio fajnie. Chodzi o to, że klienci/ zleceniodawcy przyzwyczajają się, że dostają twoją część pracy np. co piątek i tak planują przyszłość. Jeśli tak przywiążesz do siebie kilku klientów możesz zapomnieć o podejściu typu: "a może od jutra zrobię sobie tydzień wolnego?". Zamiast tego będzie: "uwaga wszyscy: w lipcu i sierpniu 2010 wyjeżdżam, zamówienia składać do kwietnia".

08.11.2009, 13:55

Marcinie, świetne porady! Dzięki :)

08.11.2009, 13:58

Zwłaszcza sytuacja z 5 punktu jest wyjątkowo niekomfortowa. W ten sposób najłatwiej zmienić się z "wolnego lansera" w domowego etatowca.

08.11.2009, 14:02

@D4rky: proszę Cię bardzo. Pewnie jeszcze trochę bym wymyślił. Może później, bo ostatnio czasu brakuje.
@zgryw: "wolny lanser" - dooobre:)
A poważnie, to stałe zlecenia się przydają, ale też nie do przesady. Obecnie mam dwóch stałych klientów (w sumie w moim przypadku lepiej pasuje "zleceniodawców" bo nie są to ani dosłowni klienci ani szefowie) dla których poświęcam 2 albo 3 dni w tygodniu i kilku dla których robię coś np. raz na dwa miesiące, ale poświęcając po kilka dni z rzędu. Te 2 - 3 dni stałych zleceń to moim zdaniem maksimum. Jeśli w dodatku byłoby to rozrzucone na kilka osób to chyba nigdy nie ustaliłbym terminu wolnego.

08.11.2009, 14:10

Co do niewysypiania się, to przedstawię kilka moich świeżych doświadczeń. "Nieco" przeciążyłem się obowiązkami i w zasadzie od drugiego tygodnia września w tygodniu roboczym w nocy sypiam po 0,5-3 godzin+ 2h po południu. Na początku roku szkolnego liczba godzin zegarowych, które spędzałem poza domem, wynosiła bagatelka siedemdziesiąt parę w tych pięć dni. Odsypiałem w weekendy. Dodajmy do tego światłowstręt, ogólną nadwrażliwość spojówek i cały zestaw alergiczny. I chroniczną niechęć do kawy. Efekt tego jest taki, że od dwóch dni lecę na twarz, jak wstaję z krzesła i za cholerę nie chce mi się nic robić (no, może cośtam cośtam zrobiłem). A mam dwa gigaśne projekty do zrobienia do końca listopada. No i szkołę poza tym. Dlatego ten artykuł chyba sobie jutro (jutro mam dostęp do drukarki) wydrukuję i powieszę w pokoju. Zestaw dobrych rad, jak nie dać się wykończyć własną głupotą i nadmierną ambicją :)

08.11.2009, 14:14

Z tymi komunikatorami to sie nie da :(
Osobiscie mam zawsze laczone gg, jabber i skype i niejednokrotnie musze rozmawiac z kilkoma osobami na roznych komunikatorach - zaznaczam, ze 99% moich rozmow dotyczy pracy i sa to rozmowy z ludzmi dla ktorych cos robie lub ktorzy robia cos dla mnie. Czasem nawet mam tak, ze slucham na skype marudzacego klient, jednoczesnie z innym piszac textowo na gg ;)
Natomiast wszelkie zaczepki w stylu "No cze, PoKliKasH?" kwituje prostackim "spierdalaj". Chamskie, ale zazwyczaj nie wymaga dalszego tracenia czasu na tlumaczenie, ze sie nie ma czasu itp...

Co do laptopa - przesiadlem sie na prace na laptopie w wakacje i nie mam z tym problemu. Zaznaczam jednak, ze to wielki laptop z duzym, porzadnym ekranem i pelna klawiatura (w tym numeryczna) ktora jest rewelacyjnie ergonomiczna (lepiej niz zwykla klawiaturka do stacjonalrnego kompa).

Krzeslo - zrobie mala reklame: IMO najlepsze na swiecie krzeslo do pracy to obrotowy fotelik firmy SITAG. Nie jest mieciutkie - bo to po paru godzinach robi sie udreka. Jest za to zajebiscie wyprofilowane. Siedze na nim po kilkanascie godzin dziennie wiec wiem co gadam :)

Zapomniales D4rky napisac jedna rzecz: podstawa to fajna muzyczka w tle - wtedy sie pracuje lepiej.

No i jak juz ktos wspomnial - praca w domu przy wielu zaletach, ma jednak wiele wad. Szczegolnie jak sie ma male dzieci i zone: nie zrozumieja, ze czlowiek jest w pracy i potrzebuje spokoju. Dla nich, jesli siedze w pokoju, to znaczy, ze jestem w domu i mozna mi dupe zawracac co chwile :(
Samo zycie :)

PS. dziecko jak dorosnie to da sie mu to wytlumaczyc. Zonie juz trudniej ;)

08.11.2009, 14:37

Z tą muzyką to niekoniecznie, często zamiast pomagać - rozprasza. Zależy też od osoby.

08.11.2009, 14:39

Zalezy od muzyki. Ja preferuje spokojne klimaty smoothjazzowe lub chilloutowe. Nie przeszkadzaja mi w pracy a niejednokrotnie wole posluchac muzyki, nawet czasem glosniej i bardziej dynamicznej, niz sluchac bawiacych sie dzieci za sciana, zony dracej gebe w innym pokoju, lub cholernych bachorow na podworku :)

08.11.2009, 14:41

Osobiście do pracy słucham Hardcore'u, psychedelic albo RnB, ze szczególnym wskazaniem na to pierwsze ;) Polecam świetną składankę (Bonkers X)[http://gabber.od.ua/blog.php?id=4721], którą kiedyś wyszukałem, wszystkie trzy płyty są świetne.

08.11.2009, 14:42

@KP: racja, szkoła potrafi trochę popsuć harmonogram pracy. Ja jestem teraz na ostatnim semestrze i od prawie 2 miesięcy nie tknąłem nawet pracy dyplomowej bo nie mam na to czasu, a niedotrzymania tego deadline'u "klientowi" nie wytłumaczę. :)

Z muzyką różnie bywa, kiedyś nie potrafiłem się bez niej skupić. Teraz od czasu do czasu muszę wszystko wyłączyć i dopiero w ciszy potrafię wymyślić coś konstruktywnego.

08.11.2009, 14:50


Ph

Pomagają także oddzielne profile w systemie - praca, i normalny.

08.11.2009, 14:52

Hm, tego mi chyba brakuje! Pracy w określonych godzinach. Dzięki :)

Chociaż może być to troche trudne do zrealizowania jeżeli na głowie ma się szkołę i jest sie w domu o różnych porach. Muszę zrobić sobie porządny plan tygodnia :)

Muzyka? Preferuje trance. Nie ma NIC LEPSZEGO do pracy - spokojne klimaty, od czasu do czasu miły wokal - ASOT nadaje się do tego idealnie.

Co dodam od siebie? Miej coś do picia pod ręką - najlepiej wodę w butelce, niegazowaną. Oczywiście można skoczyć po coś ciepłego w czasie przerwy. Inna sprawa - lepiej, jeżeli odstawisz wszelkie przekąski typu paluszki, ciasteczka, czekoladki na bok w czasie pracy. To też rozprasza.

Polecam też poświęcić trochę czasu na napisanie planu, tego co mamy do zrobienia. Owszem, posiadamy to w formie elektronicznej (np. specyfikacja), ale papierowa wersja + nasze notatki lepiej się sprawdzają.

08.11.2009, 15:23

Miej coś do picia pod ręką

Mądrze gada! (chciałoby się rzec- "polać mu"- tak a propos ;)). Praca bez wody pod ręką to praca na zasadzie "siadam do biurka-idę po coś do picia- siadam znów- to co ja miałem zrobić?- wypijam- idę po coś do picia" i tak aż do stwierdzenia "hmm, zmęczony jestem..." ;)

08.11.2009, 15:26

O właśnie, to-do lista to podstawa. Ale chociaż mam co najmniej dwie na laptopie i telefonie, a do tego 3-4 na papierze, przypięte do tablicy, to od niedawna codziennie wieczorem albo jeśli już nie mam siły to rano, piszę na kartce najważniejsze rzeczy do zrobienia i mam ją zaraz obok laptopa. Zauważyłem, że to przyspiesza wykonywanie zadań i przyjemnie widzieć, jak kolejne pozycje zostają skreślone z listy.

08.11.2009, 15:31

@bstankowski - właśnie! Skreślanie daje uczucie maksymalnej ekstazy :D

08.11.2009, 15:34

Z wyjątkiem wypadków, kiedy jakaś pierdoła uniemożliwa skreślenie i męczysz się pół dnia. Ale to tak na marginiesie ;)

08.11.2009, 15:35

Albo pół miesiąca. Ale to już kwestia dobrego podziału pracy ;) To też tak na marginesie.

08.11.2009, 16:05

Dobry tekst!
Jedno pytanie, co z muzyką? Głośniki na full mogą grać?

08.11.2009, 17:15

Zdaje się, że jak robisz coś mechanicznego, to owszem. Gdy praca wymaga kreatywności, muzyka może przeszkadzać. :)

08.11.2009, 17:17

konieckropka - to bardzo zależy od rodzaju muzyki i osobistych preferencji pracującego. Ja na przykład słucham w tej chwili na słuchawkach jednej z podlinkowanych wyżej płyt ;)

08.11.2009, 17:17

Ale jak to ma się do pracy? (rozumiem ze nie pracujesz - masz wlaczonego jabbera).. Jeśli siadamy do pracy możemy się zaspokajac ulubionymi kawalkami dudniących basow, czy calkowita cisza?

08.11.2009, 17:18

konieckropka - akurat w tym momencie pracuję, ale równocześnie rozmawiam przez Jabbera z 'szefem'. Skype'a ma już zajętego ;)

08.11.2009, 17:27

Ja wolę jak coś mi leci. Chociaż z pewnością nie głośno, bo wtedy się wczuwam, zaczynam śpiewać i takie tam. ;-)
O wiele lepiej, jak brząka coś cicho.

08.11.2009, 18:41

Gdzieś czytałem, że jeżeli ktoś nie może się skupić przy muzyce to czasami pomaga zwykły szum puszczony cicho w tle, np. ze strony http://simplynoise.com/.

08.11.2009, 18:42


Candm

Witam,
przypadkiem trafiłem na Twój blog i ten artykuł od razu przykuł moją uwagę.
Upewnił mnie w niektórych przekonaniach i wskazał niektóre szczegóły psujące "strumień" pracy.

Pozdrawiam

08.11.2009, 19:29

Fu*king true! Mam dokładnie te same objawy tej "choroby". Pracować mogę tylko po południu, bo rano szkoła. Mam dwa biurka (jedno "normalne" i czasem zawalone niepotrzebnymi akcesoriami, a drugie tylko do komputera z dwiema wysuwanymi podstawkami(?) - jedna na klawiaturę, druga na mysz, pendrajwy i notatnik A4 + długopis. Komputer tylko stacjonarny z 22-calowym monitorem i dosyć wygodnie się pracuje. Często włączam na średnią głośność muzykę z radia internetowego (najczęściej dynamiczny ale przyjemny trance (szybciej się pisze ;) ) lub ostatnio coraz częściej "top 100"), chociaż po kilku godzinach ogólnie muzyka zaczyna mnie denerwować. Inni domownicy to tragedia! :) Nigdy nie zrozumieją, że ja też pracuję, nawet, jeśli nie piszę na klawiaturze (bo akurat robię grafikę). Fotel skurzany, wysoki do ramion, obrotowy, opcja bujania/odchylania się do tyłu :D Ale przerwy muszą być. Czasem ze stresu/nerwów/napięcia człowiek nie wytrzymuje i musi chociażby przejść się na drugi koniec domu i zaraz wrócić - pomaga i nasuwa nowe pomysły/inspiracje. Kiedyś jak miałem dosyć duży projekt i czas mnie gonił, to już nie mogłem wytrzymać tyłku, to kodziłem... na klęczkach lub na stojąco :D Dosyć często zdarza się zarwać nockę, i właśnie skutki widać przez następne kilka tygodni. Komunikator... często tak mam, że jak jest projekt, to przez pierwsze 50-75% terminu obijam się i kompletnie nic nie robię (czasem nawet po prostu gapię się w pulpit i klikam w byle co bez sensu). No i jak już mam się zabrać do roboty, to oczywiście więcej patrzę w listę kontaktów lub rozmawiam z kimś, niż kodzę. Jak wyłączę IM - problem znika (gorzej, jak klient komunikuje się przez gg - wtedy to potrafi nawijać przez pół dnia, żebym o niczym nie zapomniał, dopytuje się codziennie o to samo itp., dlatego teraz kontakt tylko przez email).
I ogólnie, wszystkim radzę śpieszyć się na początku, żeby pod konieć mieć luz i spokojnie kończyć pracę, niż obijać się na początku, a później rwać sobie włosy z głowy :)

08.11.2009, 23:11

Wspólnym mianownikiem jest zawsze maksymalna koncentracja. Wszystko co przerywa nam rytm pracy należy wykluczyć. Niewygodna klawiatura, złe siedzisko i biurko to drobne przykłady. IMy, OCD loopy, telefony należy wykluczyć. Nie znaczy to jednak, że nie należy robić przerw. Przerwy są niezbędne, ale nie mogą być to przerwy, które polegają na przenoszeniu koncentracji na inną rzecz jak gra, czy film itp. Należy się kompletnie wyciszyć, np. zjeść 1 z 6 małych posiłków w spokoju. Wtedy najczęściej wpadają najlepsze pomysły i rozwiązania. To dlatego poza higienicznymi powodami nie warto czytac RSS w toalecie ;) Unikać pokarmów, które powodują coś w rodzaju szoku insulinowego - kompletny killer energii.
Najważniejsze są trzy rzeczy: koncentracja, koncentracja i koncentracja.

09.11.2009, 12:36


D.

Ja, właśnie w tej chwili mam przerwę w pracy w trakcie, w chwili obecnej, prawie 5 dniowego performance boostu (praca, praca, drzemka, przerwa, praca, praca, drzemka, przerwa, praca, praca, kobieta, sen, kobieta i znów praca xD). Generalnie nie polecam kofeiny, bo wpływa ujemnie na zdolności intelektualne - lepsza jest najzwyklejsza woda. Co do ilości godzin snu - od dawien dawna mam niskie potrzeby, wysypiam się w 3-4.5h + 2 drzemki półgodzinne na dobę - w ten sposób osiągam też maksimum koncentracji nad projektami (webapps & webdesign). Myślę, że przy pracy nad większymi projektami (w sensie stworzenia jakiejś zupełnie nowej, nigdy wcześniej nie pisanej a jednocześnie skomplikowanej funkcjonalności) bardzo skutecznym motywem są częste drzemki na 15-30 minut - zwłaszcza na etapie przyswajania wiedzy, gdyż właśnie wtedy mózg dokonuje analizy i kategoryzacji informacji które pozyskał w trybie on-line ;)

ps. o co chodzi z tymi brzydkimi rożnicami na samym dole zielonej części tła? przecież można to wyrównać ;)

22.11.2009, 05:49


MSJ

"Nawiasem mówiąc - kto kupuje laptopa z błyszczącą matrycą i oczekuje od niego mobilnej pracy? Wychodząc na zewnątrz na takim sprzęcie nic potem nie widać, tylko refleksy światła."

Święte słowa - kupiłem z matową, ale ją rozwaliłem i w serwisie wstawili mi błyszczącą. Potem wziąłem robotę na wyjazd do ciepłych krajów i przez odblaski dostawałem cholery. Teraz dopiero rozumiem, dlaczego. :/

12.12.2009, 05:25

Podczas komentowania pamiętaj o zachowaniu zasad interpunkcji i ortografii.

Przed dodaniem swojego komentarza przeczytaj dyskusję znajdującą się powyżej. Być może ktoś już napisał to co chcesz powiedzieć lub zostało to wyjaśnione - zadawanie tych samych pytań lub krytykowanie już wyjaśnionych rzeczy jest w złym smaku i niszczy kulturę dyskusji.

Komentarze mają włączony Markdown